Polamer Inc
Polvision

Politycy o szczycie w Singapurze

Mieszane reakcje amerykańskich polityków na historyczny szczyt w Singapurze. Demokraci zarzucają prezydentowi Donaldowi Trumpowi, że poszedł na ustępstwa wobec Kim Dzong Una w zamian za mgliste obietnice. Republikanie popierają wyniki szczytu, choć niektórzy wyrażają zastrzeżenia.

Przywódca republikanów w Senacie Mitch McConnell oświadczył, że zgadza się z celami zawartymi w deklaracji podpisanej przez Donalda Trumpa i Kim Dzong Una. McConnell zastrzegł, że jeśli Korea Północna nie dotrzyma obietnic, to Stany Zjednoczone muszą być przygotowane na wywarcie maksymalnej presji na Pjongjang. Wyniki szczytu w Singapurze poparł też senator Marco Rubio, ale wyraził wątpliwości, że Korea Północna wyrzeknie się broni jądrowej.

Tymczasem demokraci nie szczędzą krytyki prezydentowi. Przywódczyni tej partii w Izbie Reprezentantów Nancy Pelosi skrytykowała decyzję o rezygnacji przez prezydenta Trumpa ze wspólnych manewrów wojskowych z Koreą Południową. „Wygląda na to, że nasz prezydent poszedł na ustępstwa wobec Kim Dzong Una w zamian za mgliste obietnice” - stwierdziła Pelosi.

Demokratyczny senator Ben Schatz skrytykował Donalda Trumpa za pochwały pod adresem koreańskiego dyktatora. Według Schatza, w ten sposób Ameryka wyrzekła się moralnego przywództwa na świecie. Senator Chris Murphy wyraził zdumienie, że Donald Trump od razu pozbył się tak poważnej karty przetargowej jak manewry wojskowe z Koreą Południową, nie uzyskując żadnych konkretnych ustępstw. Murphy zarzucił prezydentowi Stanów Zjednoczonych, że nie upomniał się o prawa człowieka w Korei Północnej. (IAR)